Człowiek o nowym sercu
Przeżywamy miesiąc czerwiec, który w liturgii Kościoła, ale też i w tradycji Kościoła jest poświęcony Najświętszemu Sercu Jezusowemu. I na pewno w tym czasie pobożność ludowa przede wszystkim skupia swoją uwagę na uczestnictwie w nabożeństwach czerwcowych poprzez śpiewanie Litanii do Najświętszego Serca Jezusowego przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, ale też może życiu jakimś trochę innym życiem niż ma to na co dzień miejsce, zwracając swoją uwagę na ludzi, którzy tak samo jak my tej miłości oczekują i tą miłością chcą być ogarnięci, ale też szukają sposobu, by tę miłość, która jest w ich sercu, przelać na swoich bliźnich, na tych ludzi, z którymi żyją na co dzień.
Na pewno współczesny świat, który jest pewnym odbiciem tego z końca XVII wieku, a potem końca XIX wieku, odbija się niemalże tym samym echem swoich zjawisk bardzo negatywnych w życiu społecznym, ale także i w życiu Kościoła. Doświadczamy tego, zwłaszcza w tych momentach, kiedy możemy popatrzeć, dzięki mediom, na to, co dzieje się w świecie, jak wielu ludzi cierpi, jak wielu ludzi jest odrzuconych przez społeczeństwo. I rodzi się pytanie, dlaczego tak się dzieje?
Myślę, że źródło tego negatywnego zjawiska jest między innymi w tym, że to nabożeństwo do Serca Jezusowego, ten kult bardzo często traktujemy jako taką zwykłą formę pobożności, która nie ma nic we mnie zmienić, która ma mi dać pewien spokój sumienia, że jestem dobrym człowiekiem, że potrafię dostrzegać zło, które jest w świecie, ale jakoś temu nie chcę zaradzić.
Dziś, kiedy w tym czasie tutaj, nawet przy tej grocie Matki Bożej z Lourdes, mówię to słowo, przywołuję na pamięć ogromne rzesze sercańskie, które tutaj, w tym miejscu, w czasie swojej sześcioletniej formacji seminaryjnej omadlały swoje powołanie, ale też i sięgały do tej głębi miłości, jaką jest Boże Serce.
Być tylko apostołem, który głosi pewne idee czy oddaje się działalności tej zewnętrznej, charytatywnej, jest rzeczą niewystarczającą. Jakoś w tym ostatnim czasie też jako takie mocne echo brzmią w moich uszach słowa z naszych konstytucji zakonnych, że z Serca przebitego na krzyżu, Serca Chrystusa przebitego na krzyżu, rodzi się człowiek o nowym sercu.
I dziś, kiedy naprawdę potrzeba jakiejś niesamowitej mobilizacji tych, którzy są wychowani w szkole Najświętszego Serca Jezusowego, którzy przyjęli charyzmat nie tylko w postaci duchowości, która wyraża się w nabożeństwach czy tych innych jeszcze praktykach pobożnych, ale przede wszystkim w tym niesieniu ludziom miłości i tej dobrej nowiny o tym, że właśnie z Serca Chrystusa, jeżeli rodzi się moje serce, to staję się nowym człowiekiem.
Papież Leon XIV, który niedawno zakończył swoją pielgrzymkę do Hiszpanii, w swoich homiliach również nawiązywał do tej postawy człowieka, który ma mieć Boże Serce, który ma odrzucić to serce, które jest egoistyczne, które jest owładnięte jakąś pychą, jakimś zapatrzeniem w samego siebie, ale ma być wyrazem tego Serca, które bije w piersi Jezusa Chrystusa, tej wywyższonej na krzyżu, która jest przebita, z której płyną zdroje łask, nie tylko miłosierdzia, ale również i całego uświęcenia Kościoła, ale także osobistego mojego przylgnięcia do Tego, który jest odnowicielem mojego życia.
I tutaj Zgromadzenie Księży Sercanów ma przed sobą niesamowite zadanie do wypełnienia. Nie wystarczy tylko działalność, jak już powiedziałem, społeczna, ta zewnętrzna, charytatywna, bo tę jest najlepiej i najłatwiej może wykonać, jeżeli mamy środki, jeżeli potrafimy się zorganizować, pobudzić także ludzi świeckich do jakiegoś zaangażowania się w to dzieło, ale przede wszystkim rozpalić w sobie na nowo charyzmat Bożej miłości. Narodzić się na nowo z przebitego boku Serca Jezusa, aby innym ukazać, że można być nowym człowiekiem, tym, który nie ulega współczesnemu światu, liberalizmowi czy też tym wszystkim formom ateizmu współczesnego, które mają podłoże bardzo często bardzo lewicujące, ale powinien zwrócić się do Tego, który jest Panem ludzkiego serca i w którym my jako sercanie mamy budować królestwo Bożej miłości. Zarówno w jednostkach, jak i w społeczeństwach, naszych wspólnotach parafialnych, w których pracujemy jako duszpasterze, obejmując troską nie tylko tych, którzy są nam bezpośrednio powierzeni, ale poprzez ich też ukształtowanie oddziaływać na te wspólnoty parafialne, które są obok nas, aby ten dar, który otrzymaliśmy jako charyzmat, nie gasł, nie umierał, ale nabierał jakiegoś nowego kształtu, do którego też nas niejako zobowiązują zbliżające się jubileusze: stulecia obecności sercanów w Polsce, między innymi tutaj w Stadnikach już od II wojny światowej praktycznie, ale też i Zgromadzenia Księży Sercanów w całym świecie.
Niech to krótkie przesłanie będzie jakąś zachętą do zweryfikowania mojej pobożności i mojej duchowości, którą pielęgnuję w swoim sercu, aby stała się dobrem całego Kościoła.
orcid.org/0000-0002-4623-0026