Czy Bóg mnie kocha?
Bez względu na epokę, czasy i okoliczności w głębi ludzkiego serca wpisane jest pragnienie głębokiej i czystej miłości. Wydaje się więc, że największym zadaniem współczesnego człowieka jest powrót na nowo do miłości. Chodzi o ponowne odkrycie jej prawdziwego sensu i znaczenia. Doskonałym sposobem realizacji tego zadania pozostaje wciąż żywe i kochające nas Serce Jezusa oraz praktyka nabożeństw ku Jego czci. "Boże Serce" - rozważania o miłości Boga prowadzone przez Księży Najświętszego Serca Jezusowego (2026).
Źródło: Sercanie
Od 31 lat pracuję jako kapelan w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie i stoję teraz w kaplicy, w której jest nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu. Od ćwierćwiecza.
To miejsce daje siłę rodzicom, pracownikom i wszystkim tym, którzy są w położeniu trudnym, życiowym, doświadczają tajemnicy cierpienia, są ludźmi wierzącymi, poszukującymi, zjednoczonymi z Bogiem i wadzącymi się z Bogiem. Chyba najtrudniejszym pytaniem, dlaczego mnie to spotkało? Tak stawiają to pytanie rodzice i dorośli, a dziecko stawia je inaczej: Czy Bóg mnie kocha?
I właściwie dotykamy największej tajemnicy. Ale tak na żywo z konsekwencją tego, że jak źle odpowiem albo zarozumiale, wynośle, tak jak przyjaciele Hioba, to ta miłość może zostać niezrozumiana. Czy Bóg mnie kocha? Jest to pytanie, które dotyka serca.
Dziecku odpowiedzieć, że cię kocha, dziecku, które jest niepełnosprawne, które doświadcza tego cierpienia nieprzechodzącego od razu, jest ciężko. Ale jest możliwe zrozumienie tego nie w sposób intelektualny, lecz sercem. "Pozwólcie dzieciom przyjść do mnie". Tak mówił Jezus do uczniów. To jest jakby dopiero wprowadzenie w temat serca. "Moja córka, mój syn cierpieli bardziej niż Jezus na krzyżu. Gdzie jest Bóg i czy kocha Bóg? Moje dziecko?". Odpowiedź może być albo milcząca, albo można uznać, że się tego nie słyszało... Albo trzeba powiedzieć szczerze: jest z tobą, jest w sercu twojego dziecka i On uczynił najwięcej, ponieważ razem z twoim dzieckiem cierpi, a bywa, że i umiera. A kiedy z ciężkiej choroby, która wydawało się, że jest nieuleczalna, ono wraca do zdrowia – również i zmartwychwstaje.
"Oto serce, które tak bardzo ludzi umiłowało". Czy pamiętamy o tym, kiedy doświadczamy radości uzdrowienia, radości miłowania się w rodzinie, w gronie przyjaciół, we wspólnocie, że to Serce oddałoby wszystko właśnie za tę miłość skierowaną ku Niemu?
Stoimy, przy stoję przy ołtarzu, teraz z boku jako ten, który ma powiedzieć jak żyje i jak kocha i służy Bożemu Sercu...
Ołtarz. Na ołtarzu przełamywana jest hostia. Wielu teologów z przeszłości i z teraźniejszości nawiązuje do tego, że ta hostia jest łamana w tym momencie. Tak, jak było złamane życie Jezusa, wydane za tych, którzy potrzebowali tej najświętszej ofiary. A Jezus nie przyszedł potępić świata, ale go zbawić. Oddał swoje życie. Jego serce wypełniło do ostatniego uderzenia wolę Ojca. I to jest chwała dana Bogu. Właśnie wypicie tego kielicha goryczy do samego końca. Jest to pociecha dla wszystkich, którym wydaje się, że cierpienie jest bez sensu.
Święty Paweł chlubił się nie czym innym, tylko krzyżem Chrystusa, doświadczając cierpienia w swoim życiu na różne sposoby. Uważał to za największą wartość. Apostołowie, którzy przeżyli wstrząs ogromny w czasie Wielkiego Tygodnia tych wydarzeń, później doświadczywszy działania Ducha Świętego, wiedzą, co mają czynić. Nie wahają się oddać życia za swojego Mistrza i w większości giną śmiercią męczeńską.
Czy jest to nam pisane, żeby na tym świecie tylko cierpieć? Bynajmniej, jest to wezwanie do tego, by kochać. Ale miłość ma swój sprawdzian. Kto chce iść za mną, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Dotknięcie krzyża może spowodować ciężką depresję, frustrację, nawet doprowadzić do rozpaczy, a może uczynić pokój w sercu i to w sposób nadprzyrodzony. Dzieci, które ciężko chorowały i odchodziły z tego świata, nie martwiły się nigdy o siebie, ani o relacje z Bogiem. Martwiły się zawsze o swoich rodziców, o swoje rodzeństwo. I to było ich główną troską.
Mieć takie serce jak dziecko to mieć Serce Jezusa, które zapulsowało pod sercem Matki Przenajświętszej, to serce kosmiczne.
I to wszystko dzieje się w takiej przestrzeni codzienności, nieraz ogromnego zdenerwowania i napięcia podczas ratowania życia ludzkiego. Ta kaplica jest zarazem modlitwą ogrojcową, jak i wieczernikiem, jak i chwilą zmartwychwstania.
I to jest tajemnica Bożego Serca, której doświadczam każdego dnia.