Eklezjalna pamięć o masakrach w Monte Sole oraz beatyfikacje kapłanów męczenników
Źródło: A. Baldassarri, La memoria ecclesiale degli eccidi di Monte Sole e le beatificazioni dei preti martiri, "Vivere Sacro Cuore" 5 (2026), s. 6-9.
Pozwolenie na przedruk i tłumaczenie z dnia 4 września 2026 r.
Tłumaczenie: ks. Leszek Poleszak SCJ
Eklezjalna pamięć o masakrach w Monte Sole oraz beatyfikacje kapłanów męczenników
Monte Sole: cisza
Monte Sole, wzgórze w boloniańskich Apeninach, aż do II wojny światowej było usiane małymi wiejskimi społecznościami położonymi wzdłuż jego grzbietów. W okresie od 29 września do 5 października 1944 r. te same społeczności zostały dotknięte jedną z najtragiczniejszych masowych rzezi dokonanych przez oddziały SS we Włoszech: 780 osób, w większości dzieci, kobiet i osób starszych, zostało zabitych w wyniku systematycznej przemocy, która zniszczyła całe rodziny.
Od tamtej pory, przez dziesięciolecia, na Monte Sole zapanowała ciężka cisza. Ocalali nie byli już w stanie powrócić do życia w miejscach zdewastowanych przez masakrę i przejście frontu. Pamięć publiczna podążyła jednak inną drogą: od 1945 roku coroczne obchody upamiętniające odbywają się w Marzabotto, gminie, która odnotowała największą liczbę ofiar. Wybór ten przyczynił się do utrwalenia w zbiorowej świadomości idei „masakry w Marzabotto”, powodując nieporozumienie, że masakra miała miejsce w samej miejscowości, a nie w wielu rozrzuconych po górze miejscowościach. W ten sposób „miejsce historii” i „miejsce pamięci” rozdzieliły się, tworząc dynamikę unikalną na tle włoskiej rzeczywistości. Do tej materialnej ciszy dołączyła cisza bardziej subtelna: ta dotycząca samej historii masakry. Doszło nawet do stwierdzenia, że „o masakrze w Marzabotto wiadomo prawie wszystko, o masakrze na Monte Sole stosunkowo niewiele” – paradoksalna konstatacja, która ujawnia, jak rytuały upamiętniające ostatecznie przesłoniły złożoność faktów.
Wśród przemilczeń, które naznaczyły okres powojenny, jedno jest szczególnie znaczące: milczenie diecezji bolońskiej. Przez trzydzieści lat Kościół trzymał się z dala od uroczystości upamiętniających, postrzeganych jako pole walki politycznej, a zatem ryzykowne. Mówienie o masakrze wydawało się w oczach wielu duchownych sposobem na poparcie propagandy strony przeciwnej. Tak więc, z ostrożności lub strachu, wolano milczeć.
Ówcześni biskupi nie dostrzegli w losach zamordowanych księży przesłania dla współczesnych wspólnot chrześcijańskich. Kardynał Nasalli Rocca nie wypowiedział się konkretnie na temat księży poległych w masakrze; z kolei kardynał Giacomo Lercaro nie znał ani samych wydarzeń, ani postaci zamordowanych księży, postrzeganych jako część mitu ruchu oporu, który wówczas uważano za coś, czemu należy się przeciwstawiać.
Przełom lat siedemdziesiątych
Dopiero w połowie lat siedemdziesiątych nastąpiła zmiana. Sprawozdanie skierowane do duchowieństwa przez biskupa Luigiego Dardaniego ponownie zwróciło uwagę na świadectwo bolońskich chrześcijan w czasie wojny, proponując nowe spojrzenie na Ruch Oporu i rolę wspólnot kościelnych.
„Głód, wszelkiego rodzaju niedostatki oraz powszechna sytuacja ciągłego zagrożenia sprawiły, że w probostwach i klasztorach nastąpił cudowy wzrost wrażliwości i inicjatywy charytatywnej. Kościoły i dzwonnice, probostwa i klasztory stały się bezpieczną przystanią dla wielu prześladowanych. Sama posługa duszpasterska, stojąca w obliczu znacznych trudności wynikających z tak nieprzewidywalnej i złożonej sytuacji, wkrótce odniosła z tego korzyść dzięki zintensyfikowanym kontaktom między księżmi a ich wiernymi, w prawdziwej wspólnocie życia” (L. Dardani, La presenza della Chiesa bolognese durante la guerra e la resistenza [Obecność Kościoła bolońskiego podczas wojny i ruchu oporu] (5 maja 1975 r.).
Od tego momentu cisza zaczyna pękać. Zainteresowanie skupia się przede wszystkim na pięciu księżach zamordowanych w Monte Sole, których śmierć interpretuje się jako autentyczne męczeństwo. 13 października 1976 r., w rocznicę śmierci ks. Giovanniego Fornasiniego, zgromadzenie księży i świeckich zebrane w plebanii w Sperticano oficjalnie zwróciło się do kardynała Pomy z wnioskiem o wszczęcie procesu kanonicznego.
„Wasza Eminencjo, mieliśmy zaszczyt poznać księży: ks. Ubaldo Marchioni (zmarłego 29 września 1944 r.), ks. Elia Comini i ks. Nicola Martino Capelli (zmarłych 1 października 1944 r.), ks. Ferdinando Casagrande (zmarłego 8 października 1944 r.) oraz ks. Giovanni Fornasini (zmarłego 13 października 1944 r.) i jesteśmy świadkami ofiary, jaką złożyli Bogu za lud powierzony ich opiece duchowej. Jesteśmy przekonani, że ich śmierć, która nastąpiła w tragicznych okolicznościach masakry w Marzabotto we wrześniu i październiku 1944 r., nosi znamiona prawdziwego męczeństwa z miłości do Boga i bliźnich. Męczeństwo to we wzniosły sposób zwieńczyło długotrwałe i heroiczne praktykowanie miłości pasterskiej w służbie tym uciskanym i prześladowanym społecznościom oraz zjednoczyło niewinną krew pasterzy i ich trzody. W związku z tym niżej podpisani zwracają się z pokorną i pełną oddania ufnością do Waszej Ekscelencji z prośbą o zarządzenie wszczęcia procesu kanonicznego w celu uznania heroiczności cnót i męczeństwa wyżej wymienionych kapłanów” (I sacerdoti del Vicariato del Setta all’Eminenza Rev. card. Antonio Poma [Kapłani z Wikariatu Setta do Jego Eminencji kardynała Antonio Pomy]).
Badania księdza Luciano Gherardiego
W tym okresie ponownego odkrywania kluczową rolę odgrywa ksiądz Luciano Gherardi, wikariusz ds. kultury, który w 1976 roku założył Centrum Dokumentacji „Comunità di fede e di resistenza [Wspólnota wiary i oporu]”. Początkowo skupiając się na odtworzeniu szczegółów masakry, Gherardi szybko zrozumiał, że prawdziwym kluczem jest coś innego: słuchanie ludzi, ukazanie życia społeczności przed tragedią, przywrócenie głosu tym, którzy go stracili.
Jego wieloletnia praca osiągnęła punkt kulminacyjny w 1986 roku wraz z wydaniem książki „Le querce di Monte Sole [Dęby z Monte Sole]” – dzieła łączącego historię, pamięć i świadectwa, przywracającego do świadomości nie tylko śmierć, ale przede wszystkim życie wspólnot męczenników między Setta a Reno. Równolegle kształtuje się proces odzyskiwania tych miejsc: oczyszczone ścieżki, odkopane ruiny, przestrzenie przywrócone zbiorowej pamięci.
Powstanie komisji diecezjalnej ds. Monte Sole
Uznano, że nadszedł czas, aby udzielić odpowiedniej odpowiedzi na petycję skierowaną do kardynała Pomy w 1976 roku w sprawie beatyfikacji księży z Monte Sole i powołano komisję diecezjalną, której zadaniem było zebranie, ocena i przedstawienie biskupowi jak najpełniejszej dokumentacji, aby jak najlepiej odtworzyć różne wydarzenia składające się na tę masakrę. Pod koniec 1984 roku komisja uznała, że istnieją przesłanki do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego i że można od razu rozpocząć gromadzenie „zestawu świadectw” w celu wykazania ich świętości.
W tamtych latach ponowne odkrycie wydarzeń z Monte Sole często prowadziło do mówienia o „wspólnocie męczenników”. Jednak zgodnie z zaleceniem eksperta z Kongregacji do Spraw Świętych komisja postanowiła skupić uwagę na proboszczach i wszcząć proces nie na podstawie super martyrio, lecz super virtutibus: pasterska decyzja o pozostaniu przy swoich wiernych w niebezpieczeństwie, choć heroiczna, nie była jeszcze uznawana za wystarczającą do potwierdzenia męczeństwa w ścisłym tego słowa znaczeniu.
Pierwsze pielgrzymki i przybycie wspólnoty księdza Dossettiego
Symbolicznym momentem tej drogi był dzień 11 września 1983 r., kiedy to biskup Enrico Manfredini poprowadził pierwszą pielgrzymkę diecezjalną do Monte Sole. Nie do Marzabotto, ale na samą górę, uznaną już wówczas za „nowe sanktuarium”.
„Można odnieść wrażenie, jakby znów rozbrzmiewał głos z Synaju: «Zdejmij obuwie, bo ziemia, po której stąpasz, jest święta...». Te miejsca, niegdyś scena okrucieństw SS, są ogromnym sanktuarium, gdzie każda ruina zachęca do rozważania, jak wysoka i krwawa była cena wolności, jaką zapłacili nasi najlepsi bracia”. (Gherardi)
„Pustka i cisza biorą pielgrzymów za rękę” – mówiono wówczas. Doświadczenie pokutne, wspólnotowe, które dla Gherardiego stanowiło jedyną autentyczną drogę: tak jak masakra miała charakter wspólnotowy, tak samo musiały być wspólnotowe pamięć i celebracja.
W następnym roku inicjatywę tę przejął również nowy biskup Giacomo Biffi, który poprowadził swoją pierwszą pielgrzymkę do Monte Sole, świadomy znaczenia wydobycia z ciszy świadectwa ofiar, którym należy oddać cześć. Gest celebrowania Eucharystii na tych ruinach arcybiskup opisuje jako ponowne poświęcenie ziem zbezczeszczonych przez nienawiść:
„Kościół w Bolonii posiada na tych wzgórzach skarb, który musi strzec z miłością, czcić ze słuszną dumą, rozumieć z coraz większym wglądem w jego wartość i nauczanie. Ofiary te nie proszą nas, byśmy nie zapominali o barbarzyństwie i okrucieństwie, które je zniszczyły; nie zachęcają nas do żywienia urazy i zgorzknienia; nie domagają się zemsty.
Nie jesteśmy tu zatem po to, by ponownie ożywić w sercach gorzki wspomnienie zła tych, którzy zabijali; ale po to, by nie zaginęła cudowna nauka tych, którzy pozwolili się zabić, ufając wyłącznie sprawiedliwości tego Boga, który jest jedyną nadzieją pokornych i bezbronnych, i który w końcu wyrówna wszystkie rachunki w swoim wiecznym Królestwie”. (G. Biffi, Omelia nel pellegrinaggio diocesano a Monte Sole [Homilia wygłoszona podczas pielgrzymki diecezjalnej do Monte Sole], 16 września 1984 r.).
Tego dnia kardynał Biffi powierzył wspólnocie ks. Giuseppe Dossettiego misję reprezentowania diecezji bolońskiej w Monte Sole poprzez wybudowanie na ruinach Casetty, w pobliżu cmentarza w Casaglia, pierwszej przestrzeni monastycznej, w której można by realizować zadanie modlitwy w intencji ofiar, modlitwy o zgodę między narodami oraz przyjmowania i oświecania pielgrzymów, którzy przybywaliby do tych miejsc.
Długa droga do uznania świętości
W 1985 roku kardynał Biffi powołał kilku notariuszy kościelnych, których zadaniem było zebranie świadectw w formie zgodnej z prawem kanonicznym, z myślą o ewentualnym procesie. Kolejne etapy były długie i złożone: w latach 1995-1998 otwarto pojedynczo procesy diecezjalne dotyczące pięciu zamordowanych księży, które zakończyły się dopiero w 2011 roku.
Decydujący moment nastąpił w 2019 roku, kiedy prefekt Kongregacji do Spraw Świętych wyraził opinię, że w przypadku niektórych księży z Monte Sole przejście od super virtutibus do super martyrio „jest nie tylko możliwe, ale także wskazane z szacunku dla prawdy historycznej”. Stanowisko to nawiązywało do pierwotnej intuicji: uznania męczeństwa, jak już postulowano w latach siedemdziesiątych.
Kapłani męczennicy i wspólnoty
Uznanie świętości i męczeństwa kapłanów nie oznacza spychania na drugi plan życia wspólnot, które zostały unicestwione. Księża z Monte Sole nie zginęli za wspólnoty, ale wraz z nimi, razem ze wszystkimi, których ogarnęła ślepa i nieludzka nienawiść. Ich śmierć nie „uświęca” śmierci innych, ale świadczy o tym, co głosi wiara chrześcijańska: Chrystus stoi po stronie zamordowanych niewinnych.
Jednocześnie ewentualne kościelne uznanie męczeństwa tych wspólnot mogłoby zostać odebrane jako nieuprawnione przywłaszczenie ze strony Kościoła, zwłaszcza że wielu z bohaterów tych wydarzeń nie miało świadomości, iż są uważani za chrześcijańskich męczenników.
Nie dziwi zatem, że decyzja o przeprowadzeniu procesu wyłącznie w odniesieniu do księży wywołała krytykę w środowisku katolickim. Aby przezwyciężyć te napięcia, Kościół w Bolonii może zrezygnować z określenia „wspólnoty męczenników”, ale nie z głębokiego powodu, który je zrodził: ukazania codzienności zamordowanych osób jako drogi do wychowania się w trosce o tych, którzy dziś doświadczają przemocy i prześladowań.
Decydującym elementem pozwalającym zrozumieć męczeństwo księży z Monte Sole jest to, że stali oni u boku nie tylko wierzących, ale wszystkich, którzy znajdowali się w niebezpieczeństwie. W tej perspektywie ta masakra przyczynia się do szerszego zrozumienia męczeństwa: nie wtedy, gdy prześladowcy uderzają w wspólnotę jako chrześcijańską, ale wtedy, gdy atakują wspólnotę ludzką, której chrześcijanie są częścią.
W tym przypadku męczeństwo nie podkreśla „chrześcijańskiej odmienności”, ale sposób, w jaki bycie na wzór Chrystusa prowadzi do dzielenia losu ludzi najbardziej dotkniętych cierpieniem. Ogłoszenie ich męczeństwa – do którego się przygotowujemy – nie ma na celu potwierdzenia, że Kościół jest bezbłędny, ale wskazanie na Kościół, który decyduje się być blisko ubóstwa, kruchości i ran ludzi.
Monte Sole dzisiaj
Ożywienie życia w Monte Sole, które rozpoczęło się w latach osiemdziesiątych, pozwoliło lepiej zrozumieć wielowymiarowe bogactwo świadectw – tak wielu ludzi powróciło na wzgórza, gdzie doszło do masakry, zarówno z inicjatywy Kościoła, jak i dzięki działalności takich instytucji, jak park historyczno-przyrodniczy oraz szkoła pokoju, które powstały później. Robili to nie „jako turyści, ale jako naśladowcy i spadkobiercy tych, którzy umierając, przekazali nam pałeczkę nadziei”, a w szczególności liczna rzesza młodzieży i dzieci.
Kościół w Bolonii, na swojej długiej drodze do ponownego odkrycia Monte Sole, dostrzegł w tym zranionym miejscu punkt wyjścia do ponownego przemawiania o Bogu do współczesnego człowieka.
Nie jest to sanktuarium zbudowane przez człowieka, ale terytorium, które dotknięte tragedią zmusza do ponownego odczytania chrześcijańskiego objawienia, wychodząc od konkretnej historii męki i śmierci Jezusa.
Przez wieki teologia, która nie zwracała wystarczającej uwagi na historyczny kontekst ukrzyżowania, narażała się na ryzyko przedstawiania ofiary Chrystusa jako wydarzenia, którego Bóg byłby jedynie widzem, po prostu pozwalając Jezusowi umrzeć. W tej perspektywie można było mówić, niekiedy lekceważąco, o śmierci niewinnych jako o ofierze niezbędnej do otwarcia drogi ku erze pokoju i dobra.
Wizja, która wyłania się natomiast z konfrontacji z Monte Sole, jest radykalnie odmienna. Jeśli ofiarę rozumie się jako skrajną formę miłości Jezusa, zaplanowaną przez Ojca nie jako opuszczenie, ale jako całkowity dar, wówczas cisza śmierci staje się miejscem, w którym objawia się, kim jest Bóg i jak kocha.
Dla Giuseppe Dossettiego, który bardziej niż inni potrafił odczytać duchowy sens Monte Sole, milczenie Boga na Golgocie nie odbiega od tego, które otaczało śmierć tak wielu małych dzieci zabitych w górach bolońskich. Właśnie tam, w tej ciszy, która wydaje się zaprzeczać wszelkiemu sensowi, otwiera się możliwość przyjęcia decydującego pytania: gdzie jest Bóg, gdy niewinność zostaje zmiażdżona? I jaki jest Bóg w obliczu zła?
Monte Sole staje się w ten sposób miejscem teologicznym, punktem, w którym spotykają się pamięć historyczna i wiara. Nie po to, by oferować łatwe odpowiedzi, ale by przypomnieć, że Bóg chrześcijański nie jest biernym obserwatorem cierpienia: jest Bogiem, który w Synu w pełni podzielił los niewinnych. I który nadal przemawia właśnie poprzez te przemilczenia, które historia wciąż nie przestała kwestionować.
Publikacja jest dostępna tutaj: https://rivista.sacrocuore-bologna.it/pdf/2026_09_Vivere_5.pdf