Facebook Instagram YouTube Wydawnictwo Dehon

Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego

Prowincja Polska

  • Home
  • Cel projektu
  • O nas
  • Założyciel
  • Prawa autorskie i udostępnianie
  • Kontakt

Wyszukaj

Anuluj
  1. Strona główna
  2. Duchowość sercańska
  3. Ekonomia i królestwo Boże
ks. prof. Leonard Van Marrewijk Arkesteijn SCJ

Ekonomia i królestwo Boże

maj 16, 1998
Pobierz plik

Źródło: L. Van Marrewijk, Ekonomia i królestwo Boże, "Dehoniana (wyd. polskie)" 3(27) (1998), s. 7-21. 

Inne wersje językowe: DEH1998-24-ES

Economia e Regno di Dio (IT) Dehoniana 1998/3, 13-20

Economics and the Kingdom of God (EN) Dehoniana 1998/3, 18-31

Economía y Reino de Dios (ES) Dehoniana 1998/3, 17-27

Economia e Reino de Deus (PT) Dehoniana 1998/3, 13-24


1. Wprowadzenie

Na pierwszy rzut oka wydaje się trudnym ustalenie związ­ku między dwoma kategoriami, jakimi są ekonomia i Króle­stwo Boże. Pierwsza ma za cel dostarczanie i rozdzielanie bogactw dla człowieka: „Błogosławieni bogaci”. Druga rozwa­ża bogactwo jako przeszkodę na drodze, która prowadzi do ży­cia wiecznego: „Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę” (Łk 12,33). „Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo niebieskie” (Łk 6,21). Czy jest możliwe, by ekonomia dążyła do realizacji królestwa Bożego? Czy jest możliwe, by królestwo Boże dążyło do realizacji ekonomii? Jed­no i drugie twierdzi, że chce dobra człowieka; musimy więc zacząć naszą refleksję od człowieka.

2. Ekonomia

Etymologicznie słowo „ekonomia” pochodzi od oikos (dom) i nomos (prawo); mamy więc pierwsze znaczenie: „organizacja spraw domowych”. W tym sensie, termin „ekonomia” jest bli­ski terminowi „ekologia”, który etymologicznie oznacza: „zna­jomość funkcjonowania domu”. Wydaje się rzeczą naturalną że powinna istnieć zgoda między tymi dwoma rzeczami. Nie jest możliwe realizowanie ekonomii bez ekologii.

Działalność ekonomiczna ma za cel zapewnić zaspokojenie, przez produkcję i dystrybucję dóbr i posług, potrzeb jednostek i grup ludzkich. Trudność płynie z niewystarczającej ilości dóbr i z kosztów produkcji. W ogólności wolimy zredukować do mi­nimum nasz wysiłek w produkowaniu dóbr i powiększyć do maksimum nasze uczestnictwo w ich dystrybucji. W konse­kwencji potrzebujemy bodźca (zarobek), aby podjąć się naszej odpowiedzialności w planie produkcji, jak i hamulca (cena), aby zredukować nasze wymogi w planie dystrybucji.

Wiedza ekonomiczna bada najlepsze sposoby, aby produko­wać w efektywny sposób i rozprowadzać dobra (nieliczne), które zostają wyprodukowane. Wiedza ta ponadto jest odpowiedzial­na za kryteria, jakie należy zastosować w podziale wysiłków i korzyści, aby osiągnąć cel. Kryteria takie stanowią konkret­ny model ekonomiczny, który zostaje zastosowany na szczeblu krajowym.

Ekonomia, tak jako działalność, jak jako wiedza, posiada bez wątpienia wielką wagę dla poszczególnego człowieka, gdyż brak zaspokojenia potrzeb tego ostatniego, zagraża utrzyma­niu ludzkości. Ekonomia jest ponadto ważnym czynnikiem w zakresie organizacji społecznej i relacji międzyosobowych.

Ekonomia rozwiązała w sposób mało skuteczny swoje za­danie. Cel główny, jakim jest zaspokojenie podstawowych po­trzeba ludzi, jest daleki od tego, by był osiągnięty.

Wiele z istotnych potrzeb ludzi na tej ziemi pozostaje nie­zaspokojonych, jak potrzeba pokarmu, ubrań, zdrowia, wy­kształcenia, zabezpieczenia w momencie choroby i starości. Bardziej od niewystarczającej ilości dóbr i posług, zależy to od sposobu, w jaki te dobra zostają produkowane i rozdzielane.

Modele ekonomiczne ery nowoczesnej nie tylko nie zdołały uporać się z ubóstwem, ale przyczyniły się do jego powiększe­nia, powodując ponadto niewolnictwo, straty prawdopodobnie nie do na prawienia w przyrodzie i okazje do wojen i do zno­szenia praw człowieka. Ekonomia cierpi na chorobę, która prze­szkadza jej we właściwym rozwijaniu swojej roli. W języku teologicznym ta choroba nazywa się grzechem. Ekonomia musi zostać wyzwolona z choroby, która ją dotyka, aby mogła oddać się w służbę ludzi.

3. Królestwo Boże

Według synoptyków, pojęcie królestwa Bożego jest umiesz­czone w centrum przepowiadania i działania Jezusa. On głosi królestwo, wyjaśnia jego znaczenie (zwłaszcza w przypowie­ściach), przedstawia wymogi etyczne dla jego realizacji i uobec­nia go poprzez działanie profetyczne.

Królestwo Boże jest rzeczywistością historyczną, lecz rów­nocześnie przekracza granice czasu i świata.

Jezus nie wybrał drogi rewolucji politycznej czy społecznej; nie był zelotą. Ale nie głosił również jakiegoś ruchu spirytuali­stycznego, obcego rzeczywistości społecznej; nie wybrał drogi Esseńczyków. Jego królestwo nie było bezpośrednio alternaty­wą w stosunku do cesarstwa rzymskiego, ale nie ograniczało się też jedynie do ujęcia eschatologicznego.

Tutaj interesuje nas Jego posłanie, o ile rzuca ono światło na rzeczywistość społeczną ludzi, ponieważ w taki sposób rzu­tuje ono także na działalność ekonomiczną w kierunku jej hu­manizacji.

Ideał królestwa Bożego ma głębokie korzenie w Starym Testamencie, w którym lud Izraelski, wyzwolony przez JHWH od niewolnictwa egipskiego, ogłasza się ludem wolnym i dzia­ła, by rozwiązać różne problemy ubóstwa i niewolnictwa, któ­re powstały w ciągu jego historii.

Przedstawiając się jako kaznodzieja w Nazarecie, w swo­im miasteczku (Łk 4,16-22), Jezus przypomina słowa proroka Izajasza i mówi o „roku łaski Pana”, nawiązując do instytucji starotestamentowych roku szabatowego i roku jubileuszowego (Ez 23,10-11; Pwt 15,1-11; Kpł 25,1-55; Jr 34,8-22). Chodzi o dobrą nowinę dla ubogich i o wyzwolenie więźniów, gdyż in­stytucje te niosą darowanie długów, oddanie wywłaszczonych ziem oraz wolność od szantażowania tych, którzy z konieczno­ści musieli zaprzedać się jako niewolnicy.

Aby wyjaśnić treść królestwa Bożego, Jezus opowiada pięk­ną i szczególną przypowieść o robotnikach wysłanych do win­nicy (Mt 20,1—16). Podstawowym prawem, na którym opiera się to królestwo jest prawo miłości do Boga, jako Ojca i do lu­dzi, jako braci (Mt 22,34—40). Lecz Jezus zaczyna przede wszyst­kim realizowanie tego królestwa zbliżając się do każdego człowieka; podkreśla w ten sposób wartość każdej osoby, poko­nując wszelką barierę i wszelką dyskryminację oraz włączając do wspólnoty tych, którzy zostali od niej odseparowani. Dzieli swój chleb z ubogimi, uzdrawia chorych i wypędza złe duchy.

Królestwo Boże jest planem Boga w stosunku do świata, jest światem według Boga.

4. Świat według Boga i świat ekonomii

Nie istnieje zasadnicza sprzeczność między światem eko­nomii a światem według Boga. Samo przez się królestwo Boże nie wyklucza ekonomii. Błogosławieństwo odnoszące się do ubogich nie jest jakąś propozycją nędzy dla ludzi, ile raczej obietnicą że będzie się z niej wyzwolonym.

Bóg sam troszczy się, aby człowiekowi nie brakowało ni­czego, co jest konieczne do życia (Mt 6,25-34).

Zakres, w którym te dwa pojęcia świata schodzą się, to za­kres konkretnych realizacji ekonomii: jej wzory, jej działalność i jej rezultaty. Na tym polu, królestwo Boże wskazuje na ko­nieczność głębokich poprawek.

Na pierwszym miejscu należy uformować sumienie, że eko­nomia jest dla człowieka, a nie człowiek dla ekonomii. Pierw­sza choroba ekonomii polega na przekonaniu, że może ona rządzić całą działalnością ludzką że może kierować decyzjami politycznymi, wychowaniem, kulturą czasem wolnym a nawet religią. Kilka lat temu, kiedy episkopat chilijski skrytykował ekonomiczną politykę kraju, ponieważ powodowała ogromne bezrobocie i sprzyjała akumulowaniu bogactw w rękach nie­licznych, odpowiedzialni za ekonomię odpowiedzieli, że powzięli swoje decyzje w oparciu o prawa ekonomiczne, które nie pozo­stawiały miejsca na sentymenty słabości.

Sam Jezus wszedł w konflikt z osobami, które opierały się na prawie, aby zakazać uczniom zaspokoić ich głód. Przy tej okazji, odpowiedź Jezusa była bardzo prosta: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27).

Także i w naszej sytuacji jest rzeczą konieczną wyjaśnić, że prawo ekonomii jest dla człowieka, a nie odwrotnie. II Sobór Watykański wyraża to jasno w Gaudium et spes: „Podstawowym celem tej produkcji nie jest tylko wzrost masy towarowej ani zysk lub zdobycie wpływów, ale służenie człowiekowi, i to całe­mu człowiekowi, z uwzględnieniem porządku jego potrzeb ma­terialnych i wymogów jego życia umysłowego, moralnego, duchowego i religijnego — służenie, powtarzamy, każdemu czło­wiekowi i każdej zbiorowości ludzkiej jakiejkolwiek rasy i w ja­kiejkolwiek części świata” (GS 64, EV 1/1538).

Jak powiedział Paweł VI w Populorum progressio, „rozwój nie sprowadza się do prostego wzrostu ekonomicznego. Ażeby był autentycznym rozwojem, musi być integralnym, czyli skie­rowanym do rozwoju każdego człowieka i całego człowieka” (PP 14 EV 2/1059). Aby zrozumieć konieczność zmiany roli ekono­mii w życiu ludzi, nie ma nawet potrzeby odwoływać się do dokumentów Kościoła; wynika ona z doświadczenia ludzkie­go. W Raporcie Programu Organizacji Narodów Zjednoczonych na temat Rozwoju zl994 r. czytamy: „Jest konieczny nowy model rozwoju, który by umieścił człowieka w centrum rozwo­ju, który by uważał ekonomiczny wzrost za środek a nie za cel, który by zabezpieczał możliwość życia przyszłych pokoleń w ten sam sposób, jak pokoleń obecnych i szanował systemy, od któ­rych zależą wszyscy ludzie” (s. 4). 

Jest więc koniecznym na pierwszym miejscu wyznaczyć inną, rolę ekonomii, podporządkowując ją różnym interesom ludzkim. Ilekroć zauważamy, że rezultaty działalności ekono­micznej przynoszą szkodę człowiekowi w jego całości (każde­mu człowiekowi, całemu człowiekowi), musimy analizować przyczyny i podsuwać odpowiednie poprawki.

5. Nierówność

Wielki brak równości ekonomicznej, jaki istnieje między ludźmi nie odpowiada światu według Boga. Już II Sobór Waty­kański stwierdzał:

„Zbytnie nierówności gospodarcze i społeczne wśród człon­ków czy ludów jednej ludzkiej rodziny wywołują zgorszenie i sprzeciwiają się sprawiedliwości społecznej, równości, godno­ści osoby ludzkiej oraz pokojowi społecznemu i międzynarodo­wemu” (GS 29; EV 1/1411). Następnie Konferencja episkopatu południowoamerykańskiego, która miała miejsce w Puebla (1979) wypowiedziała się z mocą: „Wzrastający rozdźwięk mię­dzy bogatymi i ubogimi jest zgorszeniem i budzi sprzeciw w rze­czywistości chrześcijańskiej (...). Luksus życia nielicznych staje się zniewagą wobec nędzy wielkich mas (...). Jest to sprzeczne z planem Stworzyciela (...). Jest to sytuacja, która jest grze­chem społecznym” (Dokument z Puebla, nr 28).

Wiemy, że od tego czasu ekonomiczne i społeczne nierów­ności w świecie nie zmniejszyły się. Między 1960 a 1990 ro­kiem, różnica poziomów między krajami bogatymi i krajami ubogimi podwoiła się. Dzisiaj piąta część bogatej ludzkości dysponuje 82,7% dochodu światowego, podczas gdy piąta część ubogich musi żyć mając do dyspozycji jedynie 1,4% tego docho­du {Program Organizacji Narodów Zjednoczonych na temat rozwoju, Raport 1992). Należy ponadto przypomnieć, że w każ­dym kraju, bogatym czy biednym, istnieją dalsze nierówności, niekiedy bardzo duże. W krajach Ameryki Południowej i na Karaibach, dochód 20% bogatej ludności jest 19 razy wyższy od dochodu 20% ludności biednej (Program Organizacji Naro­dów Zjednoczonych na temat rozwoju, Raport 1997). Dokumen­tacja na ten temat jest obfita; rzeczywistość jest tragiczna.

Jedna trzecia ludzkości żyje jeszcze w warunkach ubóstwa; jedna piąta część ludności świata idzie głodna spać każdego wieczoru, nie dlatego, żeby brakowało żywności, ale dlatego, że nie jest w stanie jej kupić (Program Organizacji Narodów Zjednoczonych na temat rozwoju, Raport 1994).

Na niemożności zaspokojenia potrzeb ludzi polega wielkie bankructwo panującego modelu ekonomicznego. Powodu ta­kiego bankructwa nie należy szukać w braku zasobów (pomi­mo wzrostu ludności świata, dochód na głowę potroił się w ostatnich pięćdziesięciu latach), ale w fakcie, że pozwala się, aby egoizm determinował podział sił i dóbr. Nie jest to zgodne z królestwem Bożym. „Bóg przeznaczył ziemię ze wszystkim, co ona zawiera, na użytek wszystkich ludzi i narodów (...). Ja­kiekolwiek byłyby formy własności, to jednak zawsze należy brać pod uwagę powszechność przeznaczenia dóbr ziemskich” (GS 69; EV 1/1551). Jest sprawą pilną znalezienie ekonomicz­nego modelu, który pozwoliłby wszystkim ludziom żyć w god­ny sposób.

6. Brak opieki prawnej

Kiedy ekonomiczny postęp osiąga się kosztem ubogich, da­lekim się jest od świata, który Bóg zaplanował dla ludzi. Istnie­ją kraje, które mają skuteczne prawodawstwo dotyczące pracy. Inne natomiast nie tylko nie mają nawet jakiegoś niedoskona­łego prawodawstwa, ale do tego nie mają wystarczającej kon­troli przestrzegania praw. W ostatnich latach ekonomiczny system przyczynił się do powstania modnego terminu „deregulation”, który oznaczy zmniejszenie opieki prawnej pracowni­ków. Usprawiedliwia się wprowadzenie takiego systemu koniecznością uzgodnienia problemów międzynarodowego ryn­ku, od chwili, gdy prawodawstwo pracy, jak się mówi, podwyższa koszt produktów. Obowiązki płynące z kontraktów, określenie godzin pracy, bezpieczeństwo w pracy, prawo do tworzenia związ­ków zawodowych, powody zwolnienia z pracy, zakaz pracy dzieci, opieka macierzyńska, wszystko rozwiązuje się z jak najmniej­szymi gwarancjami dla robotnika. Najmniejszy zarobek usta­lono na poziomie tak niskim, że nie jest w stanie utrzymanie najniższego poziomu życia ludzkiego dla rodziny. W ten sposób wzrost ekonomiczny, który tak często jest dumą i podporą wła­dzy politycznej, bazuje na niesprawiedliwości i na ukrytym nie­wolnictwie: robotnik, który pragnie zachować miejsce swej pracy nie powinien dochodzić swych praw.

7. Sytuacja nie do podtrzymania

Kiedy ekonomiczne zatroskanie traci szacunek dla ziemi, nie pozostaje już w harmonii z królestwem Bożym. Wydaje się, że przykazanie biblijne zaludniania ziemi i czynienia jej sobie pod­daną (Rdz 1,28), jest rozumiane w sposób wyizolowany, bez pa­miętania, że panowanie winno być wykonywane przez człowieka jako istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boże (Rdz 1,26).

„Zamiast spełniać swoje zadanie współpracownika Boga w dziele stworzenia, człowiek stawia się w miejsce Boga i w ten sposób powoduje zakłócenia w przyrodzie, bardziej tyranizo­wanej niż rządzonej przez niego” (CA 37).

Nie tylko giną ślady potęgi i piękna, jakie Bóg pozostawił w stworzonej przyrodzie, ale również zostaje narażone podtrzy­manie życia ludzkiego na ziemi. Nie jest to z pewnością świat według Boga, ani świat dla ludzi, świat w którym, z powodu żądzy posiadania niszczone są lasy, zanieczyszczone zostają rzeki i zatruwana ziemia.

Problem środowiskowy niepokoi ludzi. Spotkanie na szczy­cie w Rio de Janeiro w 1992 roku, i jego kontynuacja w Kyoto w 1997 roku, są wymownymi znakami tej niepokojącej świa­domości. Na tym polu wszakże jest jeszcze wiele oporów, które trzeba pokonać. Przyroda ukazuje kryzys całego systemu eko­nomicznego i jego neoliberalnej filozofii.

W Raporcie z 1992 roku, Program Organizacji Narodów Zjednoczonych na temat Rozwoju formuje surowe ostrzeżenie:

„Jest nie do przyjęcia, ażeby świat mógł utrzymać miliardy osób, które żyją według konsumistycznego modelu, do jakiego przyzwyczaiła się bogata mniejszość. Rasa ludzka nie może kontynuować pochłaniania zasobów świata i tonąć w swych śmieciach w formach praktykowanych przez bogatą mniejszość” (s. 45).

Innymi słowy, w ramach dominującego systemu ekonomicz­nego jest niemożliwe, żeby wszyscy ludzie osiągnęli poziom życia o 20% bogatszy, ponieważ ziemia nie zdołałaby ich utrzy­mać.

Program Organizacji Narodów Zjednoczonych na temat Rozwoju, w Raporcie, przestrzega:

„Kraje ubogie nie mogą — i nie powinny — naśladować wzorów produkcji i konsumpcji krajów bogatych. Po prostu zie­mia zostałaby zrujnowana”.

Jest zatem nieodzownym dojście do modelu i do celów roz­woju zupełnie innych. Nie jest konieczne zredukowanie stop­nia rozwoju, ale jest konieczne zrobienie wszystkiego, aby system produkcji i konsumpcji stał się znośny.

Ekonomiczny system neoliberalny oczywiście sprzeciwi się temu, jak również i kraje, które utrzymują wysoki poziom ży­cia kosztem środowiska.

W jednej z wartościowych książek na powyższy temat, na­pisanej z polecenia Klubu Rzymskiego (Donella Meadows i in­ni, „Ponad granice wzrostu”), zauważa się, że „rynek jest ślepy na dłuższy dystans” (s. 223). Ponieważ rynek jest głównym narzędziem decyzji ekonomicznej modelu neoliberalnego, mu- simy stwierdzić, że utrzymanie działalności ekonomicznej nie może być zagwarantowane od chwili, kiedy do tego konieczna jest jakaś wizja na długi dystans.

W erze globalizacji nie możemy powierzyć dobrobytu świa­ta jakiejś ślepej idei przewodniej.

8. Ekonomia śmierci

Nie realizuje się tego, co Bóg chce dla świata, kiedy stwo­rzenie jest wykorzystywane dla produkcji narzędzi śmierci i zniszczenia.

Byłoby wielkim uproszczeniem twierdzić, że wojny są spo­wodowane interesami ekonomicznymi. Ale wśród przyczyn wo­jen nie brak jest prawie nigdy czynnika ekonomicznego. Nie tylko dlatego, że narody w razie konfliktu chcą bronić, zdobyć czy umocnić jakiś interes ekonomiczny, lecz także dlatego, że han­del bronią dostarcza wielkich dochodów tym, którzy ją sprzeda­ją w momencie, gdy wybucha konflikt. Jedynie od 1988 do 1992 roku Stany Zjednoczone i Rosja wyeksportowały broń konwen­cjonalną pierwsi za 55, a drudzy za 45 miliardów dolarów.

Przemysł zbrojeniowy zawsze pochłaniał konieczne zasoby przeznaczone dla rozwoju. W starożytnym świecie trzeba było wybierać między mieczem i lemieszem, między włóczniami i sierpami (Iz 2,4); w naszym wieku, naród niemiecki znalazł się wobec alternatywy, wyboru karabinów i masła.

Jeszcze w roku 1992 (żeby tylko podać przykład), Indie zakupiły w Rosji 20 myśliwców Mig-29 za sumę, która wystar­czyłaby, aby zapewnić podstawowe wykształcenie 15 milionom dzieci, które nie uczęszczają do szkoły.

W tym samym roku, mianowicie już w epoce, jaka nastąpi­ła po zimnej wojnie, wydatki na wojsko w skali światowej osią­gnęły liczbę odpowiadającą dochodowi 49% światowej ludności. Łatwo jest zrozumieć, co mogłoby znaczyć dla rozwoju ludzko­ści, gdyby te wysiłki przeznaczone dla wojny skierować do bu­dowania pokoju.

Na szczęście możemy przytoczyć tutaj pozytywny wynik osiągnięty przez ludzkość: od 1987 do 1994 roku, wydatki na wojsko w skali światowej zmniejszyły się w skali rocznej śred­nio o około 3,6%. Otrzymano w ten sposób „dywidendę poko­ju”, która osiąga ogólnie około tysiąca miliardów dolarów. Lecz jedynie mała część tej sumy została wykorzystana dla rozwoju (dane dostarczone przez Program Organizacji Narodów Zjed­noczonych na temat rozwoju, Raport 1994).

Dalekio jest jeszcze do zrealizowania proroctwo Ezechiela 36,29-30, który zwraca się do ubogich, mówiąc: „Uwolnię was od wszelkiej nieczystości waszej i przywołam urodzaj zboża, i pomnożę je, i żadnej klęski głodu już na was nie ześlę. Chcę pomnożyć owoce drzew i plony pól po to, byście nie musieli już znosić hańby klęski głodu wśród ludów”.

9. Poprawa czy zmiana modelu?

Ekonomia spełnia ogromnie ważną rolę w realizacji króle­stwa Bożego: ma regulować działalność ludzi w taki sposób, żeby wszyscy osiągnęli poziom życia godny człowieka.

Dla wielu chodzi o cel jeszcze nie osiągnięty, nie dlatego, że stworzenie nie daje wystarczających zasobów, lecz dlatego, że braki istniejącego modelu ekonomicznego, modelu neoliberal­nego, są takie, że uniemożliwiają zaspokojenie istotnych po­trzeb ludzkości.

Czy jest możliwa poprawa braków systemu ekonomiczne­go będącego dziś w modzie, czy jest konieczne szukanie jakie­goś innego systemu? Po bankructwie ekonomii centralizujących, które zostały narzucone siłą, nie ma alternatyw. W tej chwili nie widać innych sposobów, aby organizować działalność eko­nomiczną, jak tylko poprzez rynek (por. CA 42).

Nie jest zadaniem Kościoła proponowanie modelów ekono­micznych (CA 43). Lecz jest konieczne, wychodząc od naszego pojmowania królestwa Bożego, wskazanie na elementy etyczne, które mogą skierować każdy model ku jego głównemu celo­wi. Pragniemy wspomnieć niektóre z tych elementów, które uważamy za doniosłe w aktualnym momencie.

10. Godność

Przede wszystkim, należy umieścić w centrum ekonomii interes człowieka: poszanowanie jego godności i jego podsta­wowych praw. Człowiek jest kimś więcej, niż producentem i konsumentem dóbr oraz usług.

Pismo św. uczy nas, że godność istoty ludzkiej polega na tym, że mężczyzna i kobieta są „obrazem Boga”. Tę godność posiada każdy człowiek, młody czy stary, zdrowy czy chory, bogaty czy biedny, święty czy grzesznik. Lecz także jest zada­niem wszystkich ludzi realizowanie i rozwijanie godności każ­dego. Godność jest więc darem Boga i misją do spełnienia.

Postęp ekonomiczny winien pozostawać w funkcji dla za­chowania godności człowieka. Człowiek przetwarzając zasoby ziemi na dobrobyt dla siebie samego, dla swojej rodziny, dla społeczności i dla całej ludzkości, jest współ-stworzyciełem wraz z Bogiem.

Zasoby przetworzone przez człowieka winny stanowić od­powiednie i wystarczające środki dla przedstawienia go jako osoby ludzkiej i dla rozwoju jego bogatej potencjalności. W pro­cesie produkcji i dystrybucji powinno się więc respektować jego ludzkie prawa.

11. Równość

Muszą zostać pokonane skandaliczne nierówności, na któ­re napotyka się w procesie produkcji i dystrybucji dóbr i usług. Nie domagamy się wywalczenia równości narzuconej siłą, zno­szącej możliwość wolnej inicjatywy i wysiłku każdego człowie­ka dla polepszenia własnej sytuacji ekonomicznej. Ale nie chcemy też przekreślenia, wraz z kolektywizmem już przebrzmiałym, utopii równości ekonomicznej. Dzieje Apo­stolskie opowiadają jak pierwsi chrześcijanie pojmowali reali­zację królestwa Bożego we wspólnocie, w której dzielili się dobrami i w której nikt nie był potrzebujący (Dz 2,42-47; 4,32-35).

Uważamy, że jest możliwe równe społeczeństwo, między którego członkami istnieje różnorodność zdolności i potrzeb, które bierze się pod uwagę przy ustalaniu wynagrodzeń, usta­laniu podatków i wyznaczania społecznych usług.

Nierówności, które w ten sposób zostaną stworzone, winny być jednak dopuszczone tylko w wypadku, kiedy równocześnie zostają zaspokojone podstawowe potrzeby wszystkich człon­ków tej samej społeczności według ekonomicznego poziomu narodu, i kiedy istnieje dla wszystkich rzeczywista i jednako­wa sposobność polepszenia własnej sytuacji.

Ta sama zasada równości musi być zastosowana na płasz­czyźnie międzynarodowej, ażeby znikła nędza tylu krajów wo­bec bogactwa i marnotrawstwa drugich.

12. Solidarność

Jest rzeczą konieczną, aby sprawiedliwość komutatywna (przemienna), tak bardzo charakteryzująca ekonomię rynko­wą, uzupełniona została solidarnością.

Rozumiemy solidarność jako kategorię, która wprowadza dobro moralne w niesymetryczność rzeczywistości ludzkich. Istnieje niesymetryczność spowodowana przyczynami akcydentalnymi: choroby, kalectwa, straty spowodowane trzęsieniem ziemi, powodziami, pożarami itd. Inne niesymetryczności są konsekwencją ludzkich niesprawiedliwości: ubóstwo, wyzysk, dyskryminacja, prześladowanie. Ażeby niesymetryczność rze­czywistości ludzkich nie występowała jako przeszkoda, ale stwarzała możliwości współistnienia, współpracy i wspólnego budowania historii, konieczna jest solidarność między ludźmi i między narodami.

Solidarność winna być pojmowana jako etyczna postawa sympatii, współczucia i dyspozycyjności do dzielenia się z ty­mi, którzy znajdują się w sytuacji niekorzystnej. Papież Jan XXIII określił ją jako „alacris animorum coniunctio”.

Lecz musi być także pojmowana jako zasada społecznej or­ganizacji, zdolnej do przemian struktur politycznych, ekono­micznych i społecznych. Papież Jan Paweł II umieszcza tę zasadę obok zasady pomocniczości (CA 15).

Solidarność jest etycznym kanałem preferencyjnego wybo­ru dla ubogich, który rodzi jako konsekwencję zaangażowanie dla królestwa Bożego w rzeczywistości świata.

13. Rozwój

Pragniemy przypomnieć w końcu, jako etyczny element królestwa Bożego w ekonomii, zaangażowanie w rozwój czło­wieka.

Pod określeniem rozwoju rozumie się coś różnego od pro­stego postępu naukowego, technologicznego i ekonomiczne­go. Cytowaliśmy już Papieża Pawła VI, który określa rozwój jako promocję każdego człowieka i całego człowieka (PP 14; EV 2/1059).

Rozwój jest obowiązkiem i prawem każdego człowieka. Pa­weł VI stwierdza: „W planie Boga każdy człowiek jest powoła­ny do rozwoju, ponieważ każde życie jest powołaniem” (PP 15; EV 2/1060).

Ukształtowanie osoby ludzkiej w różnych swych wymiarach zależy od koniecznych środków dla aktualizowania tego powo­łania. Rozwój staje się więc podstawowym prawem człowieka, jak stwierdzają uczestnicy szczytu w Kopenhadze (1995): „Pro­ponujemy stworzenie społeczności, w której prawo do pożywie­nia byłoby świętym jak prawo do głosowania, w którym prawo podstawowego nauczania byłoby uroczyście uznane jak prawo do wolności prasy, i w którym prawo do rozwoju byłoby uwa­żane jako jedno z podstawowych praw”.

Jednym z największych wyzwań rozwoju jest jego podtrzy­manie. Poszanowanie środowiska nie jest tylko problemem technicznym, politycznym i ekonomicznym; jest problemem etycznym. Człowiek ma moralny obowiązek utrzymania inte­gralności stworzenia, tak dlatego, aby przyszłe pokolenia mo­gły odkryć wielkość i piękno Stworzyciela, jak i dlatego, ażeby te pokolenia mogły żyć z godnością w pokoju i w dobrobycie.

14. Zakończenie

Czy jest możliwe, ażeby ekonomia prowadziła do realizacji królestwa Bożego? Nie ma wątpliwości co do faktu, że ekono­mia jest jednym ze środków dla realizacji królestwa. W takim właśnie celu Bóg złożył całe stworzenie w ręce człowieka, aże­by „uprawiał ziemię i jej doglądał” (Rdz 2,15). Tak samo króle­stwo Boże prowadzi do realizowania ekonomii, ponieważ może dać jej oczy, aby widziała rzeczywiste potrzeby ludzi, może dać jej serce cielesne zamiast serca z kamienia, aby w ten sposób zhumanizowana, była prawdziwie w służbie każdego człowie­ka i całego człowieka.

O autorze

ks. prof. Leonard Van Marrewijk Arkesteijn SCJ

sercanin, teolog oraz profesor uniwersytecki. Święcenia kapłańskie przyjął w 1957 roku w Holandii, po czym wyjechał na misję do Chile, z którym związał całe swoje dalsze życie naukowe i duszpasterskie.

Uzyskał wszechstronne wykształcenie. Ukończył studia pedagogiczne w zakresie matematyki i fizyki na Papieskim Uniwersytecie Katolickim w Chile (UC). Następnie pogłębił studia teologiczne na hiszpańskim Uniwersytecie Papieskim Comillas w Madrycie, gdzie zdobył licencjat z teologii moralnej. Przez wiele lat pracował jako wykładowca akademicki, pełniąc m.in. funkcję profesora na Katolickim Uniwersytecie Silva Henríquez (UCSH) w Santiago.
Jako autor licznych publikacji, m.in. Moral Social oraz Moral Fundamental, dał się poznać jako ekspert w dziedzinie katolickiej nauki społecznej. W swojej pracy badawczej i publicystycznej często podejmuje tematykę etyki, założeń Soboru Watykańskiego II oraz krytycznej analizy wpływu systemów neoliberalnych na społeczeństwo i życie zakonne.
ad-1
ad-2

Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego (Księża Sercanie)
Sercańskie Centrum Duchowości

02-531 Warszawa, ul. Łowicka 46

+48 22 849 43 51

duchowosc@scj.pl

https://duchowosc.scj.pl/

Facebook Instagram YouTube Wydawnictwo Dehon

Zobacz

  • Sercanie w Polsce
  • Sercanie w świecie

Periodyki naukowe SCJ

  • Periodyk naukowy "Sympozjum"
  • DehonDOCS Originals
  • DehonDOCS International
  • Czasopismo Dehoniana (DehonianaDocs)
  • Studia Dehoniana i Studia Varia

Strony z publikacjami sercanów

  • Ks. Zdzisław Huber SCJ (DehonWiki)
  • Ks. Leszek Poleszak SCJ

© Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego (Księża Sercanie)